JAN MATEJKO „REJTAN - UPADEK POLSKI”
Trudno znaleźć inny obraz polskiego artysty, który wzbudziłby tyle kontrowersji, co "Rejtan – Upadek Polski" Jana Matejki. Niektórzy zarzucali malarzowi nieczytelność przedstawionej sceny, inni – rozdrapywanie narodowych ran. Jedno jest pewne: dzieło robiło na widzach piorunujące wrażenie.
Ukończony w 1866 roku "Rejtan – Upadek Polski" był drugim wielkoformatowym obrazem Matejki po doskonale przyjętym przez krytykę "Kazaniu Skargi". Artysta przedstawił scenę rozgrywającą się podczas sejmu warszawskiego 21 kwietnia 1773 roku, a właściwie swobodną interpretację tych wydarzeń. Poseł nowogródzki Tadeusz Rejtan sprzeciwił się wówczas zawiązaniu konfederacji, która umożliwiała przyjęcie traktatu rozbiorowego. Własnym ciałem zasłonił drzwi, by posłowie nie wyszli z sali.
Na obrazie widzimy zamkowe wnętrze. Leżący na progu Rejtan dramatycznym gestem rozdziera szatę, odsłaniając nagą pierś. Mężczyzna ma na sobie kontusz przewiązany ozdobnym pasem. Wizerunek tradycyjnego szlachcica dopełnia podgolona głowa i sumiaste wąsy, a także leżąca obok karabela. Religijność Rejtana podkreśla szkaplerz zwieszający się z jego nagiej szyi.
Pozostałą część obrazu zapełniają stłoczone postaci. Najbliżej Rejtana, na pierwszym planie, stoi trzech mężczyzn. Recenzent krakowskiego tygodnika "Kalina" w grudniu 1866 roku objaśniał:
[Franciszek Ksawery] Branicki w mundurze jenerała moskiewskiego nachyla się ku niemu i tłumaczy mu niestosowność, niedyplomatyczność takiego kroku. [Adam] Poniński, marszałek konfederacji, z sękatym kijem w ręku, grozi mu moskiewskimi żołdakami, których widać przez uchylone drzwi sali. Szczęsny Potocki z aktem późniejszej konfederacji targowickiej, zakłopotany tą sceną, wahający się i trwożny, by rzeczy za daleko nie zaszły, wstrzymuje za rękę Ponińskiego i oczy ze wstydem spuścił ku ziemi.
Szczególnie nieprzychylnie Matejko odmalował Ponińskiego, który w 1773 roku przewodniczył zawiązaniu konfederacji: "czerwony mundur, na którym błyszczą ordery moskiewskie, czyni go podobniejszym do kata, niż do marszałka". Do jego stóp toczy się złota moneta, która wypadła z leżącej na posadzce sakiewki. To czytelny symbol przekupstwa, Poniński był bowiem opłacany przez ambasadę rosyjską. Za Branickim, który ukrył twarz w dłoniach, widać Antoniego Czetwertyńskiego.
Główną figurą po lewej stronie jest monumentalna postać Franciszka Salezego Potockiego w ciemnej, podbitej futrem delii. On także wyróżnia się szlacheckim strojem. Nastroszone wąsy i rozwiane siwe włosy nadają mu nieco groźny wygląd. Zdaje się, że przed momentem gwałtownie wstał; jego płaszcz musiał zahaczyć o krzesło, które leży obok przewrócone. Z wyciągniętej dłoni wypadło mu pióro. Na twarzy starca maluje się nagłe zwątpienie czy przerażanie tym, co uczynił, podpisując akt konfederacji. Ani on, ani jego syn Szczęsny nie brali jednak udziału w tych wydarzeniach (pierwszy był zbyt młody, drugi już nie żył). Zza delii Potockiego wychyla głowę wąsaty Karol Radziwiłł, który wśród współczesnych zyskał przydomek "Panie Kochanku". Słynący z hucznych biesiad magnat spogląda na Rejtana, ale wydaje się nieobecny myślami.
Po lewej stronie siedzi dwóch mężczyzn z lekceważącymi czy obojętnymi minami. Michał Poniatowski, najmłodszy brat króla – ukazany jako prymas, którym zostanie dopiero kilka lat później – nie patrzy nawet w stronę drzwi. Rozsiadł się wygodnie "w czarne miękkie atłasy przystrojony", z okazałym pierścieniem na palcu, a w ręce trzyma medalion z portretem damy. Michał Czartoryski, ubrany na francuską modłę, kieruje zimny wzrok na Rejtana. Szlachcic stojący za nim trąca go w ramię, pewnie pokazując, co się dzieje.
Za nimi widać Stanisława Augusta Poniatowskiego, który wstał z tronu i z podwyższenia ogląda całą scenę. "Króla nudzi ta wrzawa i Kołłątajowi, który go wstrzymać usiłuje, pokazuje zegarek. Królowi pilno – może obiad, może jaka piękność go czeka" – zgadywał krytyk na łamach wspomnianej "Kaliny". W rzeczywistości króla nie było wówczas na sejmie, a młodszy Hugo Kołłątaj przebywał na zagranicznych studiach.
Powyżej mieści się loża, którą częściowo osłania aksamitna kotara. Nieprzyjemna twarz ambasadora rosyjskiego Nikołaja Repnina pozostaje w cieniu. Otaczają go upudrowane, wystrojone damy: królewska kochanka Elżbieta Grabowska oraz wpływowa arystokratka Izabela Lubomirska, ukazana z wachlarzem w dłoni. Nad postaciami zgromadzonymi w sali góruje caryca Katarzyna II, spoglądająca z dużego portretu wiszącego na ścianie. To kolejne fikcyjne elementy wprowadzone przez Matejkę. Taki obraz nigdy nie zdobił sali sejmowej, Repnina nie było już natomiast w Warszawie.
Na lewo od portretu widać postać niepasującą do reszty zgromadzenia. Ubrany w ciemny strój chłopiec wyciąga w górę ręce, trzymając w nich szablę i konfederatkę. Stanowi zapewne zwiastun przyszłej walki o niepodległość. Poniżej, wśród stłoczonych posłów, dostrzec można posła Samuela Korsaka, który także należał do wąskiego grona protestujących. Ten młody mężczyzna o szczupłej twarzy z cienkim wąsikiem nosi rysy Matejki.
Gotowy obraz został po raz pierwszy wystawiony w Krakowie pod koniec 1866 roku. Natychmiast przykuł uwagę opinii publicznej, ale obudził w Polakach bardzo mieszane uczucia. Nie wszystkim podobała się koncepcja Matejki, zgodnie z którą chciał równocześnie namalować konkretną scenę historyczną oraz alegorię schyłku Rzeczypospolitej. Zamierzenie to widać nawet w dwuczłonowym tytule dzieła: "Rejtan – Upadek Polski". By zawrzeć w dziele szerszy historiozoficzny komentarz, artysta musiał zrezygnować z wierności faktom i zestawić postaci, które nie mogły się wówczas spotkać.
Kolejne kontrowersje wzbudził wybór mało chlubnego momentu z dziejów Rzeczypospolitej. Zarzucano Matejce rozdrapywanie narodowych ran, a nawet działanie niezgodne z polskim interesem politycznym – w końcu obraz nie potępiał czynu zaborców, a cynizm, bezmyślność i zdradę samych Polaków. Żywo dotknięci byli również potomkowie bohaterów przedstawionych na płótnie. Pojawiły się nawet pomysły, by któryś z polskich arystokratów kupił dzieło i je zniszczył.
Zagorzałym krytykiem obrazu Matejki stał się Józef Ignacy Kraszewski, który pisał: "Ale bodaj mu to arcydzieło nie było wyrzutem sumienia na całe życie, bo jest to może piękny obraz, a zły uczynek. Policzkować trupa matki się nie godzi… Cóż to jest, jak nie policzek Polsce dany? Mówią, że ktoś ze łzami prawie wychodząc z wystawy zawołał, kto to kupi… chyba Moskal". I przytaczał gorzkie słowa, które ponoć miał wypowiedzieć do Matejki: "kupili żywych, mogą i malowanych kupić".
Choć podkreślano umiejętność Matejki do tworzenia poruszających portretów postaci historycznych, krytycy wytykali mu również pewne niedostatki malarskie: przeładowanie kompozycji detalami, zbytnie stłoczenie postaci oraz przesadzoną dramatyczność gestu Rejtana, który zdaje się być niemal obłąkany. Przy okazji wystawienia "Rejtana"po raz pierwszy padł także wobec Matejki zarzut niepoprawnie wyznaczonej perspektywy. Rzeczywiście sala wydaje się nienaturalnie płytką przestrzenią, a nisko zawieszona loża przytłacza całość. Jak się okazało, podobne usterki wynikały z krótkowzroczności Matejki. Duża wada wzroku miała mu utrudniać właściwie odwzorowanie głębi i przekonujące budowanie kolejnych planów.
Zauważano także niejasność kompozycji, której temat pozostawał niezrozumiały dla odbiorcy nieznającego dziejów Polski. W Krakowie wydano osobno objaśnienie obrazu przygotowane przez Józefa Szujskiego, historyka i przyjaciela Matejki. Jak pisał Stanisław Tarnowski:
"Rejtana"nawet widz-Polak nie zrozumie bez objaśnień; cudzoziemiec zrozumie wprawdzie, że to jakaś tragiczna scena rozpaczy, ale widząc dramatyczną akcję, pyta i chciałby wiedzieć, o co chodzi, co się tu dzieje – a na pytanie odpowiada sobie własnym domysłem, najczęściej błędnie, czasem śmiesznie.
Na potwierdzenie swoich słów Tarnowski przytaczał taką anegdotę:
Na wystawie paryskiej w r. 1867 zdarzyło nam się przypadkiem stać przed "Rejtanem" koło kilku Francuzów. Jeden z nich tłumaczył innym, że ten, co leży na ziemi, zgrał się w karty, jak wskazują rozsypane dukaty, i chce sobie w łeb strzelić, a ci trzej nad nim perswadują mu, że nie ma znowu czego tak bardzo rozpaczać.
Stanisław Witkiewicz zanotował z kolei, że "Francuzi myśleli, że to dzielni Polacy wyrzucają za drzwi tureckiego posła".
Mimo nie do końca zrozumiałej treści obraz zrobił na zagranicznych widzach duże wrażenie. W 1867 roku Matejko otrzymał złoty medal na wystawie powszechnej w Paryżu (pokazywano go w dziale austriackim), a dzieło zakupił cesarz Franciszek Józef. Dodatkowo uwagę francuskiej opinii publicznej zwrócił na "Rejtana" nieudany zamach na cara Aleksandra II, którego w czerwcu 1867 roku dopuścił się w Lasku Bulońskim polski emigrant Antoni Berezowski. Podczas procesu zamachowca nagłośniono carskie represje w podzielonej przez zaborców Polsce, zaś dzieło Matejki zaczęto odczytywać w tym kontekście.
Autorka: Karolina Dzimira-Zarzycka
źródło - culture

Komentarze
Prześlij komentarz