Polska „od morza do morza”?
Autor: Maciej Wilamowski
Już Jan Kochanowski chwalił Polskę, która „granice swoje rozciągnęła między morza dwoje”. Ale czy miał rację? Ile jest prawdy w określeniu „Polska od morza do morza”?
„Polska od morza do morza”. To topos literacki wyrażający potęgę Polski, mającej za panowania Jagiellonów rozciągać się od Morza Bałtyckiego na północnym zachodzie po Morze Czarne na południowym wschodzie. Przywoływany szczególnie często „ku pokrzepieniu serc” w czasach rozbiorów, z czasem w ustach przeciwników idei Polski „mocarstwowej” nabrał sarkastycznego wydźwięku.
Po raz pierwszy posłużył się nim Jan Kochanowski w dziele Satyr albo dziki mąż z 1564 roku, pisząc:
Pomnę ja przed laty,
że w Polsce żaden nie był w pieniądz bogaty
Kmieca to rzecz na on czas, patrzeć rolnej były
A Szlachta się rycerskim rzemiosłem bawiły
Tym ci Polska urosła, a granice swoje
Rozciągnęła szeroko między morza dwoje.
Polska od morza do… Mołdawii?
Dostęp do Bałtyku zjednoczona po rozbiciu dzielnicowym Polska uzyskała dopiero w wyniku kończącego wojnę trzynastoletnią z Krzyżakami pokoju toruńskiego w 1466 roku, utraciła zaś w rezultacie pierwszego rozbioru w 1772 roku. Nigdy natomiast granice państwa polskiego nie sięgały bezpośrednio drugiego z owych mórz, czyli Morza Czarnego.
Do akwenu tego rozciągały się po 1397 roku granice połączonego z Polską w praktyce jedynie unią personalną Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz obszary hospodarstwa mołdawskiego, będącego lennem Polski w latach 1387–1485.
Władcy mołdawscy starali się prowadzić przez cały ten okres politykę lawirowania między ościennymi potęgami – Polską, Węgrami i Turcją, przez co zwierzchność królów polskich nad ich państwem była przez większą część tego okresu tylko nominalna. Granice mołdawskie sięgały do morza zresztą tylko do 1484 roku, wtedy bowiem Turcy osmańscy zajęli wybrzeże morskie z głównymi portami – Kilią w delcie Dunaju i Białogrodem u ujścia Dniestru.
Zbrojna próba odzyskania tych miast przez króla Jana Olbrachta w 1497 roku zakończyła się niepowodzeniem.
Tereny nadczarnomorskie między ujściem Dniestru i Dniepru, podległe Litwie, najpóźniej w 1492 roku przeszły wraz z osadą portową w Oczakowie pod panowanie będących lennikami Turcji Tatarów krymskich, w 1538 roku zaś zostały poddane bezpośrednio administracji tureckiej.
Granica między terytoriami tureckimi a ziemiami Ukrainy przyłączonymi do Korony w 1569 roku, biegnąca przez bezludne stepy zwane Dzikimi Polami, co najmniej do końca XVII wieku istniała tylko na mapie. W jedną stronę przenikały ją w poszukiwaniu łupu watahy tatarskie, w drugą oddziały zbrojne polskich starostów, zapędzające się nieraz w XVI wieku aż do wybrzeża czarnomorskiego.
Na Morze Czarne wyruszali w poszukiwaniu łupu z biegiem Dniepru na łodziach, zwanych czajkami, mający siedziby w granicach Rzeczypospolitej i będący formalnie poddanymi królewskimi Kozacy zaporoscy. Było to przyczyną stałego napięcia w stosunkach między Polską a Turcją w I połowie XVII wieku i władze polskie starały się powstrzymać kozackie „chadzki”, z miernym jednak rezultatem.
Z zamiarem uzyskania dostępu do Morza Czarnego nosił się Jan III Sobieski w toku nieudanych wypraw na Mołdawię w 1686 i 1691 roku. Plany uzyskania któregoś z portów czarnomorskich snuto po raz ostatni w latach osiemdziesiątych XVIII wieku, gdy I rozbiór odciął Polskę od Bałtyku, były to jednak projekty pozbawione jakichkolwiek szans realizacji.
Źródło:
Powyższy tekst ukazał się pierwotnie jako jedno z haseł Leksykonu polskich powiedzeń historycznych. Pozycja autorstwa Macieja Wilamowskiego, Konrada Wnęka i Lidii A. Zyblikiewicz została opublikowana nakładem wydawnictwa Znak w 1998 roku.
źródło - twojahistoria.pl
Oraz 
Komentarze
Prześlij komentarz