BUNT WOJTA ALBERTA W KRAKOWIE
Muskata, zniemczony Ślązak, swoją pozycję polityczną osiągnął w okresie panowania w Krakowie królów czeskich. Z ich nadania był nawet starostą w Małopolsce. Wciąż realizował własne plany polityczne, dążył do niezależnej władzy, szukał sojuszników na Śląsku i w Czechach. Od 1307 r. był w jawnym sporze z Władysławem Łokietkiem. Książę przez pewien czas więził biskupa, a następnie zmusił go do opuszczenia Krakowa. Mimo tego, Jan Muskata dalej prowadził wrogą działalność wobec Łokietka.
Nieprzejednana postawa biskupa krakowskiego zachęciła mieszczan krakowskich do wypowiedzenia w 1311 r. posłuszeństwa księciu Władysławowi Łokietkowi. Do buntu przyłączyły się jesienią 1311 r. Sandomierz, Wieliczka i klasztor w Miechowie. Inne, zwłaszcza mniejsze miasta pozostały wierne nowemu władcy. Historycy doszukują się źródeł niezadowolenia w polityce fiskalnej księcia, w nadmiernych podatkach i w „psuciu” monety (czyli zmniejszanie zawartości szlachetnego kruszcu przy zachowaniu nominału). Zwracają także uwagę na to, że mieszczanie krakowscy chcieli utrzymać bliskie związki z miastami śląskimi i czeskimi, które przodowały w rozwoju gospodarki pieniężnej, handlu i rzemiosła. W ich opinii Łokietek nie dawał politycznych gwarancji dla rozwoju tych kontaktów. Dlatego też szukali politycznej protekcji na Śląsku i w Czechach.
W roku 1312 mieszczanie krakowscy pod wodzą wójta Alberta zamknęli bramy miasta i przejęli nad nim pełną kontrolę. Na tron zaprosili księcia opolskiego Bolka I, który był lennikiem króla czeskiego. Nie zdobyli jednak Wawelu - jego załoga pozostała wierna Władysławowi Łokietkowi. Książe opolski po paru miesiącach opuścił Kraków, zabierając ze sobą wójta Alberta.
Wkrótce po tym, jeszcze w 1312 r., Łokietek zajął Kraków. Przeprowadził brutalną pacyfikację i władze miasta obsadził swoimi zwolennikami. W roczniku kapituły krakowskiej czytamy, że książę „niektórych mieszczan schwytał i zamknął pod więzienną strażą. Tychże uwięzionych w sposób okrutny po całym mieście końmi włóczył i włóczonych za miastem na szubienicy w sposób budzący litość powiesił i nakazał, aby ciała wisiały tam tak długo, dopóki zgniłe ścięgna nie puszczą wiązań kości.”
Jedno niepewne źródło rocznikarskie (redagowane dopiero w XVI w.) wspomina o tym, że zbiorowe represje wobec krakowskich mieszczan miały wydźwięk narodowy. Zwolennicy księcia Władysława Łokietka mieli winę przypisać wszystkim mieszczanom niemieckiego pochodzenia: „ci, którzy nie umieli wymówić »soczewica, koło, miele, młyn«, dali gardło”. Relacja ta wydaje się przesadzona, zważywszy, że nawet rodzina wójta Alberta mogła po buncie zostać w Krakowie.
Autor - Krzysztof Kowalewski
źródło - historiaposzukaj.pl

Komentarze
Prześlij komentarz