Salomea z Bergu. Druga żona Bolesława Krzywoustego
Autor- Andrzej Zieliński
Jeśli w ciągu dwudziestu trzech lat urodziła aż trzynaścioro dzieci, to trudno przypuszczać, aby taka osoba swoje kontakty z mężem ograniczała tylko do krótkich rozmów w łożnicy, poprzedzających dokonanie aktu prokreacyjnego lub przebiegających tuż po jego zakończeniu. Tym bardziej że pochodziła z możnego rodu, znającego swoją wartość wśród niemieckich hrabiów. Dwie jej siostry poślubiły przecież dwóch czeskich książąt – Rycheza wyszła za mąż za Władysława I, a Zofia za Ottona II Czarnego.
Salomea hrabianka von Berg und Schelklingen, druga żona Bolesława Krzywoustego, zdaniem wielu historyków miała wyraźny i znaczący wpływ na postępowanie swojego męża. Wychodząc w 1115 roku za dwudziestodziewięcioletniego polskiego księcia liczyła zaledwie czternaście lat. Była jego drugą żoną. Pierwsza, księżniczka kijowska o imieniu Zbysława, zmarła rok wcześniej, osierocając o cztery lata tylko młodszego od nowej żony ojca dziesięcioletniego wówczas syna Władysława.
Rodzicom Salomei nie przeszkadzało, że wydali córkę za gwałtownika, bratobójcę obłożonego kościelną klątwą, wroga cesarstwa. A może był w tym mariażu jakiś inny cel, poza tytułem polskiej księżnej dla tej hrabianki? Na pewno wraz z tym małżeństwem zakończyły się wszelkie wrogie działania księcia Bolesława Krzywoustego wobec cesarstwa. Oczywiście, to nie owa czternastolatka zadecydowała o owym zakończeniu, a zapewne przybyli licznie wraz z nią na dwór polskiego księcia niemieccy księża i doradcy, niemniej nie był to chyba tylko przypadkowy zbieg okoliczności.
Znamienne jest przy tym także, iż polski książę podejmował nadal nierozważne lub zgoła bezsensowne decyzje (tragiczny udział polskiego rycerstwa w bitwie nad rzeką Sajó i w całej interwencyjnej kampanii węgierskiej czy też popieranie antypapieża Anakleta II przeciwko Innocentemu II, co skończyło się okresowym podporządkowaniem całego polskiego duchowieństwa arcybiskupstwu w Magdeburgu), ale warto od razu zwrócić uwagę, że nigdy nie były one wymierzone wprost przeciwko cesarstwu i jego sojusznikom.
Nawet kiedy cesarz Lotar III zażądał od Bolesława Krzywoustego podwójnego hołdu lennego ze zdobytego przez niego wcześniej Pomorza Nadodrzańskiego oraz z całego księstwa polskiego, książę natychmiast niezwłocznie stawił się w Magdeburgu, aby nie tylko złożyć publicznie żądane hołdy, ale dodatkowo nieść przed cesarzem jego miecz w procesji do miejscowej katedry.
A jeszcze kilkanaście lat wcześniej potrafił skutecznie i zbrojnie przeciwstawiać się innemu niemieckiemu cesarzowi, Henrykowi V.
W Rocznikach magdeburskich napisano: Bolesław zaś po złożeniu przysięgi, w sam dzień święty, złożywszy ręce złożył hołd lenny cesarzowi, zaś przed kroczącym uroczyście do kościoła niósł miecz. Ciekawe, co podczas tego przemarszu myślał sobie polski książę? Ale to nie był koniec jego upokorzenia. Cesarz zażądał niespodziewanie od Bolesława Krzywoustego płacenia corocznego trybutu z Pomorza i Rugii, i to w dodatku wstecznie, od dwunastu lat, a zatem od czasów, kiedy jeszcze ziemie te nie należały do jego państwa. Być może właśnie w ten sposób, tak korząc się i opłacając, uniknął kolejnej napaści cesarza niemieckiego na Polskę, chociaż trudno byłoby przypuszczać, że brak tego hołdu i trybutu mógłby stać się powodem jakiegoś szczególnego cesarskiego aktu agresji zbrojnej na państwo Bolesława.
Zatem realnej groźby takiego najazdu raczej wtedy nie było. Oczywiście, można ten hołd potraktować również jako sposób na kupienie sobie spokoju na wiele lat, ale przede wszystkim oznaczało to całkowite polityczne uzależnienie się od cesarstwa. Nawet późniejsza zwycięska polska wyprawa na niewielkie księstwo Hobolan Jaksy z Kopanicy (dzisiaj Koepenick, dzielnica Berlina), stała się przecież możliwa tylko za całkowitą akceptacją niemieckiego cesarza, który rękami i mieczami polskiego rycerstwa pozbywał się raz na zawsze uciążliwego słowiańskiego sąsiada na wschodniej granicy swego państwa.
A gdzie w tym wszystkim Salomea z Bergu? Apodyktyczny i okrutny dla swych poddanych, Bolesław Krzywousty okazał się niezwykle uległy wobec swoje żony, matki jego trzynaściorga dzieci (sześciu synów i siedmiu córek).
Otóż księżnej Salomei w polskiej historii przypisuje się znaczący wpływ na męża, nie tylko gdy chodziło o sprawy ściśle związane z decyzjami politycznymi. Bo o nich będzie za chwilę. Warto jeszcze zwrócić uwagę na inny rodzaj działalności polskiej już księżnej – na niwie religijnej.
W Zwiefalten, w dzisiejszej Badenii-Wirtembergii, w miejscowym klasztorze benedyktynów skrupulatnie zostały odnotowane wspaniałe dary w relikwiach, złocie, srebrze, drogocennościach, szatach mszalnych, gotowiźnie oraz futrach, jakie przez wiele lat mnisi otrzymywali z Polski od księżnej Salomei, a nawet jej męża Bolesława i różnych przedstawicieli książęcego dworu. Zapiski te przetrwały do naszych czasów. Jest to lista wprost imponująca.
A tymczasem z darowiznami dla polskich kościołów i klasztorów oraz z fundowaniem obiektów sakralnych przez Salomeę mamy praktycznie do czynienia dopiero po śmierci Bolesława Krzywoustego. Można tu postawić tezę, że księżnej chodziło wtedy przede wszystkim o zjednanie za pomocą tych darowizn i budowli hierarchów polskiego Kościoła do najważniejszego dla niej wtedy celu: całkowitego odsunięcia od władzy senioralnej księcia Władysława, pierworodnego syna Bolesława Krzywoustego, stanowiącego zagrożenie dla jej dzieci.
Tekst jest fragmentem książki Andrzeja Zielińskiego „Żony, kochanki, damy, intrygantki. Niezwykłe kobiety u boku naszych władców”.

Komentarze
Prześlij komentarz