Legenda o śpiących rycerzach pod Giewontem
Tatry to najwyższe i zdecydowanie najpiękniejsze polskie góry. Wokół nich stworzyła się społeczność, a wśród nich legendy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Tatry od zawsze zachwycały ludzi swoim pięknem, majestatem i tajemniczością. Najsłynniejszą z przekazywanych do dziś legend jest ta o śpiących rycerzach, ukrytych w którejś z licznych jaskiń pośród tych pięknych szczytów.
Śpiący rycerze w Tatrach
Był raz sobie pastuszek, który kochał Tatry całym swoim sercem. Znał niemal każdy zakątek, ponieważ często wędrował po górskich łąkach wraz ze swoim stadem owieczek. Pewnego dnia do jego domu rodzinnego przyszedł w odwiedziny sędziwy gazda, mieszkający po sąsiedzku. Rozsiadł się wygodnie przy kominku, pyknął kilka razy fajką i zaczął snuć opowieści, które sam zasłyszał za młodu. Według jednej z legend w jaskini pod samym Giewontem miał zostać ukryty prawdziwy skarb, który ludzkim oczom przynosi wytchnienie, a duszy spokój.
Pastuszka niesłychanie zaciekawiła ta opowieść – postanowił więc sam sprawdzić, czy w jaskini faktycznie ten skarb jest. Następnego dnia wybrał się wraz ze swoim stadkiem w okolice Giewontu, a następnie wspiął się i jął szukać właściwej jaskini. Po pewnym czasie zmęczyły go poszukiwania, usiadł więc na kamieniu i podziwiał widok. W tym momencie usłyszał rżenie koni.
Początkowo pastuszek przestraszył się nieco, bo skąd konie na Giewoncie? Pomyślał, że może to duchy niespokojne, krążące gdzieś wśród skał pogniewały się na jego zuchwałość. Zerwał się z kamienia, a wtedy zorientował się, że rżenie dochodzi gdzieś spod ziemi. Idąc za dźwiękiem doszedł do małej szczeliny, przez którą przecisnął się bez trudu. Tym sposobem znalazł się w wielkiej jaskini, pośrodku której płonęło ognisko. Otaczali je rycerze, odziani w ciężkie, lśniące zbroje. Wsparci o miecze, spali.
Pastuszek zaczął się wycofywać, ale w swojej nieuwadze potrącił kamień i narobił hałasu. Jeden z rycerzy przebudził się i zapytał:
Czy to już czas?
Pastuszek, początkowo bardzo przestraszony, nie odpowiedział. Wówczas rycerz powtórzył pytanie:
– Czy nadszedł już czas?
– Nie, jeszcze nie – wydusił młodzieniec.
Rycerz oparł się ciężko na mieczu, spojrzał na pastuszka i rzekł tak:
To dobrze, to bardzo dobrze. Śpimy tu – powiedział, wskazując sąsiednie góry – my wszyscy, rycerze królewskiej mości. Gdy nadejdzie czas, gdy ojczyzna nasza będzie zagrożone, powstaniemy i będziemy bronić naszego kraju i tych gór, które dały nam życie i schronienie. Ale skoro czas jeszcze nie nadszedł, nie budź moich braci, pozwól nam dalej spać.
Pastuszek posłusznie wycofał się z jaskini, pędem wrócił do domu i opowiedział, co widział w jaskini. Wszyscy obecni natychmiast zapragnęli zobaczyć te dziwy i zażądali, by chłopiec zabrał ich do jaskini śpiących rycerzy. Kiedy jednak doszli niemal na sam szczyt, pastuszek nie potrafił znaleźć szczeliny, nie słyszał również rżenia koni.
To jeszcze nie czas – powiedział do górali – Nie czas, by ich budzić.
Wieczorem do domu zawitał stary gazda, od którego pastuszek zasłyszał opowieść. Po wysłuchaniu historii pokiwał głową, pyknął fajką i rzekł:
Tak, tak! Prawdziwy skarb znalazłeś, chłopcze. Wolność, której strzegą śpiący rycerze to największy ze skarbów, jaki może posiadać człowiek.

Komentarze
Prześlij komentarz