Czy legendarny król Krak istniał naprawdę?
Autor - Marcin Moneta
Stworzył potężne państwo, założył Kraków, walczył z Rzymem i z Gallami, a jego synowie pokonali groźnego smoka. To tylko niektóre dokonania króla Kraka, nazwanego przez kronikarza Wincentego Kadłubka „Grakchusem”. Biskup Wincenty pozostawił po sobie barwną opowieść o legendarnym władcy. Czy jednak wszystko to tylko wymysły?
Zanim spróbujemy poszukać odpowiedzi na to pytanie, przypomnijmy, co pisał o Kraku mistrz Wincenty. Otóż według Kadłubka wielki władca zaczynał jako dowódca oddziałów słowiańskich (prapolskich), które gromiły Rzymian a potem Gallów w Panonii. Stamtąd wrócił opromieniony sławą i został wybrany królem.
Rządy Kraka cechowała roztropność i sprawiedliwość. Powiększył on stan posiadania państwa, umocnił władzę, wydawał mądre prawa. Wszystko było dobrze, lecz w końcu dla królestwa nadeszła zła godzina. U podnóża wzgórza wawelskiego zagnieździła się bestia.
Kronikarz relacjonował:
Był bowiem w załomach pewnej skały okrutnie srogi potwór, którego niektórzy zwać zwykli całożercą. Grakch (Krak), nie mogąc znieść tej klęski, jako że był względem ojczyzny tkliwszym synem niż ojcem względem synów, skrycie synów wezwawszy, przedstawił [im swój] zamiar, radę przedłożył.
Synowie, usłyszawszy o wyjątkowo ambitnym zadaniu, jakie postawił im król, zabrali się do dzieła.
Gdy więc doświadczyli [obaj bracia] po wielekroć otwartej męskiej walki i daremnej najczęściej próby sił, zmuszeni zostali wreszcie uciec się do podstępu. Bowiem zamiast bydląt podłożyli w zwykłym miejscu skóry bydlęce, wypchane zapaloną siarką. I skoro połknął je z wielką łapczywością całożerca, zadusił się od buchających wewnątrz płomieni.
Wydawało się, że po pokonaniu potwora nadejdzie czas radości i świętowania. Niestety, między synami zapanował duch rywalizacji, a nie współpracy.
Zaraz potem młodszy napadł i zgładził brata, wspólnika zwycięstwa i królestwa, nie jako towarzysza, lecz jako rywala. Łże, jakoby zabił go potwór, ojciec jednak radośnie przyjmuje go jako zwycięzcę. Tak oto młodszy Grakch przejmuje władzę po ojcu, dziedzic zbrodniczy! Atoli dłużej skalany był bratobójstwem niż odznaczony władzą. Gdy bowiem wkrótce potem oszustwo wyszło na jaw, gwoli kary za zbrodnię skazany został na wieczne wygnanie.
Kadłubek dodaje, że „na skale całożercy wnet założono sławne miasto, od imienia Grakcha nazwane Gracchovia, aby wiecznie żyła pamięć Grakcha. I póty nie zaprzestano obrzędów pogrzebowych, póki nie zostały zamknięte ukończeniem [budowy] miasta. Niektórzy nazwali je Krakowem od krakania kruków, które zleciały się tam do ścierwa potwora”.
Tyle legenda, którą w swojej Kronice Polskiej zawarł mistrz Wincenty. Jest to pierwsza spisana relacja o królu Kraku. Za sprawą Kadłubka poznaliśmy też Wandę, córkę Kraka, która rządziła państwem po wygnaniu Kraka II. Wanda „co nie chciała Niemca” po najeździe księcia zza Odry, który domagał się jej ręki i królestwa, dowodziła samodzielnie wojskiem i odparła atak. Później jednak rzuciła się w nurt Wisły, aby nie prowokować kolejnych napaści i uchronić kraj przed wrogimi napaściami.
Co jednak na ten temat mówi historia? Odpowiedź brzmi: nic. Nie natrafiono na żadne wzmianki dziejopisów o wojnach legendarnego założyciela Krakowa z Rzymem czy z plemionami galijskimi. Najstarsze zapiski kronikarskie dotyczące Krakowa pochodzą dopiero z X wieku n.e., a więc około 1000 lat po rzekomych sukcesach Kraka w Panonii. Pozostawił je po sobie żydowski kupiec Ibrahim ibn Jakub. Wspominał o Krakowie – bogatym grodzie, otoczonym przez lasy, leżącym na zbiegu szlaków handlowych.
Co ciekawe, interesujący trop w poszukiwaniu tożsamości legendarnego władcy prowadzi do Czech. Otóż nasi południowi sąsiedzi również maja w swym piśmiennictwie podanie o królu, który miał rządzić mądrze i sprawiedliwie, dzięki czemu zbudował potęgę państwa. Nazywał się… Krok.
Postać Kroka znalazła się w czeskiej KroniceKosmasa, którą dziejopis sporządzał aż do swojej śmierci w 1125 roku, a która sięgała czasów najdawniejszych. W XVI wieku kronikarz czeski Václav Hájek z Libočan obliczył, że Krok musiał rządzić swoim królestwem na przełomie VII i VIII wieku, a zmarł około 709 roku.
Czy „zbieżność nazwisk” legendarnych władców z Polski i Czech jest przypadkowa? Według Jana Długosza – nie. Autor Kroniki Polskiej z XV wieku uznał, że czeski Krok i polski Krak to jedna i ta sama osoba.
Choć w źródłach innych niż polskie o Kraku nie ma śladu, to kronikarze wczesnego średniowiecza całkiem sporo miejsca poświęcili plemieniu żyjącemu w dorzeczu górnej Wisły, którego jednym z grodów był Kraków – i którym miałby rządzić właśnie legendarny Krak.
Cesarz bizantyjski Konstantyn Porfirogeneta wspominał, że około 7 wieku n.e. właśnie z tej części Europy spora grupa słowiańskich wojowników wraz z rodzinami wyruszyła na Bałkany – na zaproszenie cesarza Herakliusza, który pilnie potrzebował pomocy w walce z koczowniczymi Awarami nękającymi cesarstwo. Dlatego też poprosił o wsparcie bitnych Słowian z krainy zwanej Białą Chorwacją.
Brzmi znajomo? Według dużej części historyków owa Biała Chorwacja leżała na terenie dzisiejszej Małopolski, a Biali Chorwaci, to nie kto inny, a Wiślanie. Na wezwanie cesarza miała odpowiedzieć część grup białochorwackich (wiślańskich). Wojownicy ruszyli na południe do krainy, którą nazwali później Chorwacją… Reszta natomiast pozostała w swojej starej ojczyźnie.
To by znaczyło, że gorący południowi Słowianie, których tak lubimy odwiedzać podczas wakacji, mieli swoją kolebkę w Małopolsce.
O Wiślanach wspomina m.in. Alfred Wielki, król brytyjskiego królestwa Wessex, a także kronikarz Geograf Bawarski. Najsłynniejszą relację pozostawił nam jednak św. Metody. Donosił on o wielkim i groźnym księciu Wiślan, który około drugiej połowy IX wieku miał prześladować chrześcijan.
Książę pogański, silny bardzo, siedzący w Wiślech [Wiśle?], urągał wielce chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego [kazał mu] powiedzieć [Metody]: Dobrze będzie dla ciebie synu ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony na ziemi cudzej, i będziesz mnie [wtedy] wspominał. I tak też się stało.
Kim był ów książę, który tak dawał się we znaki chrześcijanom? Być może najeżdżał państwo wielkomorawskie bądź też utrudniał działalność misji chrześcijańskich. Ostatecznie miał zostać pokonany i ochrzczony, możliwe że po podboju przez Świętopełka Wielkiego.
Czy ów hardy władca mógłby być naszym legendarnym Krakiem? Niestety – naukowe tropy prowadzą raczej do niejakiego Wysza (Wyszesława), księcia Wiślan lub Lędzian.
Gdzie zatem szukać śladów słynnego legendarnego Kraka? Archeolodzy mieli nadzieję, że rozwikłanie zagadki może kryć się w kopcu noszącym jego imię.
Małopolskie kopce to unikalne obiekty w skali całego kraju. Naukowcy do dziś nie potrafią powiedzieć na ich temat nic pewnego – ani kiedy, ani po co powstały, ani kto je wzniósł. Wśród hipotez wymienia się m.in. pochodzenie scytyjskie, skandynawskie, awarskie, celtyckie, huńskie czy słowiańskie.
Na podstawie znalezisk z kopca sformułowano pogląd, że mógł on powstać około VII–VIII wieku. Z tego okresu pochodziła brązowa skuwka typu awarskiego, którą odkryto w dolnej części konstrukcji podczas prac archeologicznych.
Szeroko zakrojone badania kopca prowadzone były w latach 30. ubiegłego wieku. Ustalono, że obiekt w środku oparty jest o duży, wysoki słup, do którego przymocowano promieniście przegrody z wikliny. Odkryto wówczas m.in. korzeń dużego kilkusetletniego dębu, monety, palenisko, fragmenty ceramiki. Niestety, mimo wielkich apetytów w kopcu nie natrafiono natomiast na głównego zainteresowanego, czyli samego Kraka. Później wykopaliska powtórzono w latach 70., ale również nie przyniosły one przełomu.
Kopiec nosi imię Kraka za sprawą Jana Długosza. Do dziś jednak badania obiektu nie wykazały w środku śladów pochówku władcy. Mimo to część naukowców uważa, że kopiec mógł pełnić rolę takiego właśnie grobowca (niewykluczone, że celtyckiego), choć nie brak i opinii, które widzą w nim raczej prymitywne obserwatorium astronomiczne. Tak czy inaczej – kopiec do dziś zachwyca, fascynuje i prowokuje – także do pytań o legendarnego władcę, który dał mu swoje imię. Również tajemnica króla Kraka ciągle czeka na rozwikłanie…
Bibliografia:
- Witold Chrzanowski, Kronika Słowian, tom. I: Rzesza Wielkomorawska i kraj Wiślan, Kraków: Egis 2008.
- Wincenty Kadłubek, Kronika Polska, B. Kürbis (tłum.), Wrocław 2003.
- Roman Kiełkowski, Historie spod kopca Krakusa, Kraków 1972.
- Janina Rosen-Przeworska: Spadek po Celtach. Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich 1979.
- Andrzej Żaki, Początki Krakowa, Kraków 1965.

Komentarze
Prześlij komentarz